Świat filmu, recenzje, opisy, wydarzenia - zapraszam na stronę dla miłośników X Muzy!
niedziela, 31 stycznia 2016

Czyli Scorsese w najlepszej okazałości.


23:57, michal.broniszewski , Dziennik
Link Dodaj komentarz »
piątek, 29 stycznia 2016

Pojawiły się pierwsze postery reklamujące nowy film braci Coen "Hail Caesar!". Ja z oczywistych względów wybrałem ten. Trzeba przyznać, że całkiem stylowe.


13:18, michal.broniszewski , Wydarzenia
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 stycznia 2016

reż. Jacek Bromski

Będę bronił filmu Jacka Bromskiego, choć generalnie za jego twórczością szczególnie nie przepadam. Uważam jednak, że pomimo momentów słabości udało mu się tym razem nakręcić solidny thriller sensacyjny z pierwszorzędną rolą Krzysztofa Stroińskiego i naprawdę dobrymi kreacjami Marcina Kowalczyka oraz Piotra Głowackiego. A jak na polskie realia zadanie jakiego podjął się Bromski i tak zasługuje na wyróżnienie i uwagę.

Głównym bohaterem "Anatomii Zła" jest Lulek (świetny Stroiński, swoją drogą to zakrawa na skandal, że ten znakomity aktor, wciąż jest u nas tak mało wykorzystywany), płatny zabójca, który właśnie przebywa na warunkowym zwolnieniu z więzienia. Nie zazna jednak zbyt wiele spokoju, bo prokurator, który go usadził (jak zwykle bezbłędny Głowacki) składa mu propozycję nie do odrzucenia. Lulek ma zlikwidować ważną personę, komendanta Centralnego Biura Śledczego. W zamian dostanie czystą kartotekę i pieniądze na emeryturę w ciepłych krajach. W przypadku odmowy wraca do więzienia. Lulek zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, trzęsącymi rękami, wie, że może nie podołać zleceniu. Dlatego postanawia zwerbować młodego snajpera, sierżanta Waśko (Kowalczyk) by ten oddał strzał za niego. Waśko właśnie został odsunięty od służby w Iraku,został kozłem ofiarnym nieudanej akcji.

Bromski ma kilka słabszych chwil i jego film posiada co najmniej kilka minusów. Ale bardzo zgrabnie prowadzona jest fabuła, mamy soczyste dialogi, zwłaszcza pomiędzy Lulkiem a Waśko (mała lekcja języka polskiego w samochodzie, albo pogawędka o tym co w życiu ważne), niezłe zdjęcia Michała Englerta i jedną z nielicznych,udanych prób przeniesienia amerykańskiego kina na polskie realia.

Lulek to przecież na pozór spokojny emeryt, robiący zakupy na bazarku i nie wyłączający na moment telewizora, by nie słyszeć ciszy, poruszający się starym Volkswagenem. Ale gdy jest to potrzebne w sekundę przeistacza się w bezlitosnego mordercę, zdolnego do strzelenia w głowę każdemu kto stanie mu na drodze. Dla Waśki jest też niejako mentorem,ojcem, choć zwodzi go i nim manipuluje, stanowi w pewnym sensie wzór do naśladowania do chłopaka. I tym tropem właśnie idzie Bromski w końcówce filmu.

Szkoda, że tak spłycona została rola kobiet - prostytutka w której zakochuje się Waśko leci wyłącznie na jego pieniądze, gdy ten proponuje jej ucieczkę do Hiszpanii odpowiada, że za tydzień nad Bałtykiem brała 2 tysiące. Trochę też niepotrzebnie Bromski wprowadza wątek tajemniczego biznesmena (Seweryn) stojącego za prokuratorem. Bez tej postaci ta opowieść i tak spokojnie by się obroniła.

Całościowo naprawdę nie jest źle. Moim zdaniem Bromski dał radę. Ode mnie mocna czwórka.

Moja ocena: 4

14:39, michal.broniszewski , Recenzje Kino
Link Dodaj komentarz »

Showtime już zamówił drugi sezon, po rekordowej oglądalności pilota "Billions". Poza tym świat finansjery,Damian Lewis, Paul Giamatti i wygląda to naprawdę dobrze. Muszę obejrzeć!


13:48, michal.broniszewski , Wydarzenia
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 stycznia 2016

reż. Michael Winterbottom

Z tym filmem wiązałem spore nadzieje, bo i historia znana, temat nośny, w sumie bardzo filmowy,a za kamerą stanął Michael Winterbottom, twórca niekonwencjonalny i zaskakujący. Efekt nie jest może jakiś szczególnie zły, natomiast Winterbottom ewidentnie nie wykorzystał potencjału jaki tkwił w tej opowieści.

Co jednak nie oznacza, że "Twarz Anioła" nie ma plusów - na przykład niezłą kreację Daniela Bruhla, wyjątkowo ładnie wyglądającą w tym filmie Kate Beckinsale, czy urokliwe włoskie plenery w tle.

Film jest oczywiście inspirowany sprawą Amandy Knox, która wraz ze swoim chłopakiem została w 2007 oskarżona o morderstwo, bardzo brutalne zresztą, brytyjskiej studentki. Po ośmiu latach zostali jednak uniewinnieni. Sprawa sprowadza do Włoch Thomasa, reżysera, który właściwie wciela się tutaj w rolę dziennikarza śledczego, by zebrać jak najwięcej materiału o tych wydarzeniach. W miarę jak zagłębia się w temat, zagłebia się też w atmosferę miasta i przechodzi wewnętrzny kryzys.

Z pewnością reżyser nie stosuje tu żadnych uproszczeń, próbuje podejść do tej historii jak najbardziej filmowo. Ale "Twarzy Anioła" w wielu momentach wyraźnie brakuje tempa, nieszczególnie wygląda też spójność scenariusza,dialogi, zbyt często wszystko rozjeżdża się w dłużyzny i co najmniej kilka zupełnie niepotrzebnych wątków.W tle mamy jeszcze presję i siłę mediów, dla których sprawa Knox była przecież nośnym wydarzeniem przez wiele miesięcy.

Mógł to być lepszy film, traktuję go raczej jak niewykorzystaną szansę i zapiszę w filmografii Winterbottoma jedynie jako pozycję średnią.

Moja ocena: 3,5

23:41, michal.broniszewski , Recenzje Kino
Link Dodaj komentarz »

"House of Cards" zbliża się z 4 sezonem. Już ostrzę sobie zęby na to co tym razem wymyśli Frank Underwood.


12:53, michal.broniszewski , Recenzje Kino
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 stycznia 2016

reż. Steve Martino

Nie wiem, jakoś nie chwyciłem filmowego klimatu "Fistaszków". O ile komiksowy strip Charlesa Schulza to już sprawa praktycznie kultowa i trudno byłoby zaprzeczać słuszności jego ogromnej popularności, to kinowa ekranizacja okazała się produktem co najwyżej średnim.

Mój główny zarzut to bijąca z ekranu nuda i brak dynamicznego humoru, który poprowadziłby półtoragodzinną opowieść z impetem do przodu. A tak, film Steve'a Martino, choć ma bardzo sympatycznych bohaterów, nie potrafi moim zdaniem wykorzystać ani ich potencjału, ani uroku. Charlie Brown, Snoopy i ich przyjaciele to przecież paczka, która mogłaby starczyć na nie tylko jedną, ale i wiele fajnych animacji. Twórcy film bardzo jednak uprościli tą historię, przez co mnie osobiście, mniej więcej po pół godzinie bardziej już ona męczyła niż interesowała.

Charlie Brown przez cały film próbuje porozmawiać z dziewczyną swoich marzeń, która właśnie dołączyła do jego klasy. Za to Snoopy ma w planach wytropienie Czerwonego Barona - swojego największego wroga.

Oczywiście doceniam kreskę, oryginalny sposób animacji, przesłanie filmu, ale przy obecnym poziomie filmów animowanych bardzo wiele mi w "Fistaszkach" zabrakło. Kilka razy się zaśmiałem, parę scen chwyciło za serce, ale całościowo wygląda to dla mnie po prostu średnio.

Moja ocena: 3

23:04, michal.broniszewski , Recenzje Kino
Link Dodaj komentarz »

Powtarzam sobie. Ciągle sobie powtarzam. Jeszcze tylko parę miesięcy. Ale jak tu wytrzymać? To co najfajniejsze chcemy dostać przecież od razu. Ech, tej cierpliwości to się człowiek cały czas musi uczyć...

"Batman v Superman:Świt Sprawiedliwości" ma nowy poster. Pozostaje tylko odliczanie dni do premiery.


poniedziałek, 25 stycznia 2016

reż. Asif Kapadia

Amy Winehouse, to kolejna tragiczna postać w muzycznym świecie. Piekielnie utalentowana, z magicznym głosem, ale też potwornie słabą psychiką, pogrążająca się we wszystkim co robi do upadłego, niestety również w nałogu, co doprowadziło ją do śmierci w tak młodym wieku. Miała 27 lat gdy odeszła. Nic więc dziwnego, że jej krótka, ale jakże barwna kariera i życie fascynuje nie tylko fanów, ale też i kinowych twórców.

Dokument Asifa Kapadii daje obraz piosenkarki, próbując zdiagnozować najpierw drogę do olbrzymiego sukcesu, a potem drogę ku tragicznemu upadkowi. Reżyser wykorzystał w swoim filmie wiele niepublikowanych do tej pory materiałów dokumentalnych, z bliska pokazujących codzienność artystki. Solidnie zbudowany scenariusz, pozwala nam szybko dostrzec, jak bardzo Winehouse nie potrafiła radzić sobie w szoł-biznesie, jak nie była gotowa na zderzenie z astronomicznym sukcesem i codziennymi atakami ze strony mediów. Na psychikę Amy wpływ miały też niezwykle skomplikowane relacje z ojcem, a także z ukochanym Blakiem. Winehouse rozpaczliwie, desperacko wręcz poszukiwała miłości, ale co tu dużo gadać do wartościowych facetów szczęścia nie miała.

Kapadia nie szuka na szczęście oczywistych wyjaśnień ani wniosków. Stara się pozostawić je raczej swojej widowni. Wypełnia swój film chwilami szczęscia i triumfu, ale również dramatycznymi momentami, choćby słynnym koncertem w Belgradzie, na którym pijana w sztok nie była w stanie zaśpiewać nawet słowa. "Amy" ogląda się dobrze, to wyważona i dobrze skrojona produkcja. Całość uzupełniają oczywiście największe hity Amy, które na zawsze pozostaną z nami.

Dla mnie Winehouse to przede wszystkim ogromna muzyczna pasja i nieziemski głos. I taką będę chciał ją zapamiętać. A dokument szczerze polecam.

Moja ocena: 5

13:09, michal.broniszewski , Recenzje Kino
Link Dodaj komentarz »

Birdy dobra na wszystko. Zawsze i wszędzie. Udanego tygodnia dla Wszystkich!


11:57, michal.broniszewski , Wydarzenia
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
| < Styczeń 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
Lista Przebojów z Ekranu
Polecane stronki
Recenzje
Skala Ocen
Specjalistka od Szablonów



web counter