Świat filmu, recenzje, opisy, wydarzenia - zapraszam na stronę dla miłośników X Muzy!
Blog > Komentarze do wpisu

Milczenie (Silence)

reż. Martin Scorsese

Martin Scorsese bardzo długo przygotowywał się do tego filmu. Projekt świtał mu w głowie już ponad dwadzieścia lat temu. I wreszcie w ubiegłym roku "Milczenie" ujrzało światło dzienne, a w lutym tego roku trafiło do polskich kin.

Scenariusz Jaya Cocksa oraz Martina Scorsese zafundował nam bardzo długą filmową epopeję. Twórcy przenoszą nas do XVII wieku.

Dwóch jezuitów - Sebastiao Rodrigues (Garfield) i Francisco Garupe (Driver) przemierza tysiące kilometrów, by potajemnie dostać się do wybrzeży Japonii. Tam chcą odnaleźć swojego mentora ojca Ferreirę, który wg informatorów wyrzekł się wiary i stacjonuje w Japonii jako buddysta. Rodrigues i Garupe trafiają do kraju, w którym trwa wielkie prześladowanie chrześcijan. Mimo tego decydują się nauczać w okolicznych wioskach i rozsławiać wiarę chrześcijańską wśród miejscowej ludności. Dość szybko jednak wierni zaczynają płacić za to najwyższą cenę, a nasi misjonarze sami staną przed obliczem swoich prześladowców i zmierzą się z ogromnym wyzwaniem.

Scorsese dotyka tu tematów, od dawna obecnych w jego twórczości. Wiary, religii, poświęcenia dla Boga, męczeństwa. Jego opowieść to próba zdiagnozowania istoty, znaczenia chrześcijaństwa, a jednocześnie pokazania jak wątła w sumie jest jego siła, w zderzeniu z brutalną, bezlitosną rzeczywistością.

Trochę zbyt mało pomogli mojemu ulubionemu reżyserowi aktorzy - Andrew Garfield udźwignął głowną rolę, ale grał wciąż na jednym zestawie min, dobrze nam już znanym z "Przełęczy Ocalonych". Adam Driver, wydawał się w wielu momentach wręcz niepotrzebnie przyklejonym do obsady. A Liam Neeson nie pokazał nic, czego nie znalibyśmy z poprzednich jego produkcji.

"Milczenie" zachwyca natomiast scenografią, muzyką, kostiumami i zdjęciami - jestem pod ogromnym wrażeniem pracy wykonanej przez Rodrigo Prieto. Scorsese trochę przegiął z długością filmu, przez to cała ta opowieść wydaje się zbyt rozciągnięta. Ma też co najmniej kilka słabszych momentów i przesadnego patetyzmu. Ale potrafi też fascynować, wciągać widza w ten traktat o sile wiary.

Ode mnie "Milczenie" dostaje mocną czwórkę. Mistrz kręcił już lepsze filmy w swojej karierze, ale ten pozostaje bardzo ważny i z pewnością warto go obejrzeć.

Moja ocena: 4

poniedziałek, 17 lipca 2017, michal.broniszewski

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:



web counter