Świat filmu, recenzje, opisy, wydarzenia - zapraszam na stronę dla miłośników X Muzy!
Blog > Komentarze do wpisu

Carol

reż. Todd Haynes

Wysyp nominacji do najważniejszych filmowych nagród, znakomite recenzje krytyków na całym świecie - tak wyglądał mój podkład pod oglądanie "Carol". To najnowszy obraz Todda Haynesa, twórcy świetnego "Daleko od nieba", który odzywa się rzadko - co 6-7 lat, ale jak już nakręci coś nowego, zawsze jest o tej produkcji niezwykle głośno.

"Carol" obejrzałem ostatnio po raz drugi, odebrałem lepiej niż za pierwszym. Mimo wszystko uważam, że film Haynesa jest dobry, natomiast nie wchodziłbym w tak wielkie zachwyty jak większość dziennikarzy oraz fachowców.

Mnie "Carol" wydała się po prostu zbyt przewidywalna, owszem aktorki grają wręcz koncertowo, Haynes, miłośnik detali, wprowadza nas w świat Ameryki lat 50-tych z drobiazgową dokładnością, oklaski należą się scenografom, autorowi zdjęć Edwardowi Lachmanowi - jednak finalnie zabrakło mi tego czegoś, błysku, który wyniósłby ten kameralny obraz na wyżyny. Ta historia mogła po prostu być troszkę inaczej opowiedziana, być może zaskoczyć w końcowych fragmentach, by do solidnej, mocnej czwórki w ocenie, dodać punkt a nawet dwa.

Absolutny hołd oddać należy Paniom. Rooney Mara znów udowadnia, że jest niezwykle utalentowaną aktorką, potrafi wcielać się w różne, skomplikowane role. Tutaj czaruje od pierwszego kadru autentyzmem, naiwnością, szczerością, momentami zabierając show błyskotliwej jak zawsze Cate Blanchett, która do roli Carol wydaje się wręcz stworzona. Już gdy poznajemy jej bohaterkę Blanchett nakreśla jej najważniejsze cechy, usytuowanie społeczne, ale też ukryte pragnienia, namiętności i marzenia. Zdecydowanie są to kreacje godne największych pochwał.

"Carol" to film o miłości - młodziutkiej Teresy, nieśmiałej sprzedawczyni z luksusowego domu towarowego oraz Carol, dojrzałej kobiety, uwięzionej w swoim małżeństwie. Ale to też film o cenie jaką niesie za sobą szczęście, o realiach codzienności lat 50-tych i społecznych lękach.

Dobre kino, z pewnością warte obejrzenia. Tak czy siak ubolewam jednak trochę, bo mógł to być film wybitny.

Moja ocena: 4

poniedziałek, 01 sierpnia 2016, michal.broniszewski

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
nelcia91
2016/08/01 16:01:13
muszę obejrzeć
-
aniabuzuk
2016/08/01 16:24:54
Dla mnie największe rozczarowanie minionego sezonu oskarowego. Ty jesteś zdecydowanie bardziej wyrozumiały w swojej ocenie.
-
2016/08/02 12:20:41
@aniabuzuk - ta wyrozumiałośc wkradła się u mnie po ponownym obejrzeniu. za pierwszym razem chciałem dać 2,5 w mojej skali ocen :)



web counter