Świat filmu, recenzje, opisy, wydarzenia - zapraszam na stronę dla miłośników X Muzy!
Blog > Komentarze do wpisu

Witamy na Hawajach (Aloha)

reż. Cameron Crowe

Cameron Crowe to reżyser, do którego mam spory sentyment. Głównie za film "Jerry Maguire", ale i za późniejsze "U progu sławy" oraz "Elizabethtown" i "Vanillla Sky". Teraz po czterech latach przerwy znów się odezwał - obyczajowa komedia "Witamy na Hawajach" nie wydaje się jednak produkcją dorównującą jego wcześniejszym dokonaniom.

Mimo gwiazdorskiej obsady z ekranu bił niestety głównie chaos, humoru za wiele tu znaleźć nie można było, a aktorzy wyraźnie nie radzili sobie z mieliznami scenariusza.

Specjalista od broni i uzbrojenia Brian Gilcrest (Cooper) zostaje wysłany przez swoich włodarzy do niewielkiej bazy wojskowej na Hawajach. Ma tam dopilnować wysłania w kosmos nowego satelity. Na miejscu okazuje się, że spotka dawną ukochaną (McAdams), dziś zamężną matkę dwójki dzieci. Wspomnienia wrócą, ale na horyzoncie pojawi się atrakcyjna pani major (Stone) przydzielona mu do pomocy.

Crowe nie wiedział do końca, którędy pójść ze swoim filmem. Czy kręcić typową komedią, czy bardziej skoncentrować się na miłosno-obyczajowych perypetiach głównego bohatera. Wszystkie wątki wydają się przez to niedograne do końca, jakby pourywane, co tworzy wyłącznie wrażenie chaosu. Sytuacji nie ratują ani urokliwe hawajskie plenery,ani aktorskie nazwiska - oprócz Coopera, Stone i McAdams, mamy tu przecież jeszcze Billa Murraya,Aleca Baldwina i Johna Krasinskiego.

Niestety tym razem Crowe zaliczył porażkę.

Moja ocena: 2

sobota, 17 października 2015, michal.broniszewski

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:



web counter