Świat filmu, recenzje, opisy, wydarzenia - zapraszam na stronę dla miłośników X Muzy!
Blog > Komentarze do wpisu

Interstellar

Advertisement

reż. Christopher Nolan

To był najbardziej wyczekiwany przeze mnie film 2014 roku. Bez dwóch zdań. Obejrzałem "Interstellar" wczoraj i cały czas nie mogę się otrząsnąć . Potężna dawka tematów do przemyśleń. Na ten moment co do jednego jestem już przekonany - mimo wszystko jednak to "Incepcję" stawiam o stopień wyżej.

"Interstellar" to niesamowita gratka dla kochających kino - właściwie w każdym elemencie. I piękne, powiedziałbym nawet, że wspaniałe jest to, że Nolanowi jako jednemu z dwóch.obecnie reżyserów w Hollywood, oprócz Tarantino, pozwalają realizować w filmach marzenia. A Christopher Nolan zdecydowanie potrafi swoimi marzeniami zarażać widzów na całym świecie i przyciągać tłumy.

Nie da się ukryć, że najnowsze jego dzieło ma jednak trochę słabszych elementów - przyczepiłbym się do warstwy dialogów, do scenariusza, w którym mamy przeskoki, nieprawdopodobieństwa, w którym aż roi się od pytań, zbywanych dość umownie przez Nolanów (współautorem scenariusza był jak zwykle Jonathan). Na szczęście reżyser potrafi te słabsze elementy umiejętnie zakamuflować - w rozciągniętym do 170 minut filmie dokonuje po raz kolejny tego, czym nie może się pochwalić tak wielu twórców - przykuwa widza do fotela i sprawia, że nie można oderwać oczu od ekranu.

"Interstellar" jest produkcją, która jak napisałem na wstępie pozostawia ogromną ilość tematów do myślenia. Nolan nie byłby sobą, gdyby nie stworzył wielowarstwowego widowiska - to film do podziwiania wizualnego - sekwencje kosmiczne robią duże wrażenie, podobnie jak rozliczne zabawy kamerą - tu polecam końcówkę, kiedy kamerka umieszczona jest w chełmie Coopera. Wszystkim tym imponującym scenom towarzyszy jak zwykle świetnie skrojona muzyka Hansa Zimmera. Przede wszystkim jednak Nolan przenosi na ekran swoją wizję zagadnień, od lat fascynujących ludzkość. Czy gdzieś tam,na innych planetach jest życie? Czy nasze egzystencja na Ziemi kiedyś będzie miała swój finał i będziemy zmuszeni do znalezienia nowego domu? I wreszcie czy istnieją tunele czasoprzestrzenne? Co stałoby się gdybyśmy mogli nad nimi panować? Dlatego "Interstellar" jest takim emocjonalnym kopniakiem. Potrzeba naprawdę dłuższej chwili by się po nim podnieść.

Za to Nolana uwielbiam - za pasję, za odwagę i to, że dzięki swobodzie jaką dostaje od wytwórni tworzy filmy, o których sam marzył, ale o których marzą także miliony widzów na całym świecie. Z każdym kolejnym filmem udowadnia, że jest kinowym wirtuozem i mimo tego, że wybiera tak oryginalne i pozornie niefilmowe tematy, okazuje się, że prezentują się one na dużym ekranie znakomicie. 

Nolan to także tytan pracy z aktorami. U niego grają wielkie role i wznoszą się na wyżyny. Ale akurat w tym przypadku nie do końca mogłem się przekonać do Matthew McCounagheya (zbyt mocno szarżującego), Michaela Caine'a (deklamującego patetyczne prawidła)  i Anne Hathaway (za bardzo nijaka) - choć oczywiście całej trójce, a zwłaszcza Matthew trudno odmówić zaangażowania i poświęcenia dla roli. Pierwsze skrzypce grają za to Jessica Chastain w niezwykle emocjonalnej kreacji oraz niewymieniony w napisach Matt Damon - po prostu pierwszorzędny.

"Interstellar" zachwycił mnie wielokrotnie podczas projekcji. To również, o czym nie wspomniałem jeszcze, film bardzo amerykański. Dotykający kwestii rodziny, oddania, poświęcenia i wreszcie siły miłości. Upchać to i wszystkie pozostałe elementy wymienione wcześniej w jednym filmie i zrobić to na takim poziomie potrafi tylko Christopher Nolan.

Mimo wszystko w moim prywatnym rankingu "Interstellar" zajmie miejsce numer 3 wśród Nolanowych filmów - po "Incepcji" i "Mrocznym Rycerzu". To wielkie, nietuzinkowe kino, ale jednak minimalnie słabsze od tych dwóch filmów. Co nie zmienia oczywiście faktu, że zasługuje na bardzo mocną piątkę z plusem.

Moja ocena: 5,5

czwartek, 13 listopada 2014, michal.broniszewski

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
anna-kowalska-25
2014/11/20 10:05:16
Nie o dialogi chodzi w tym filmie. Nie jestem fanką Anne Hathaway i za Mathew Mc cośtam nie przepadam, dlatego jestem trochę stronnicza. Sądzę jednak, że film jest warty oglądnięcia, przede wszystkim dla walorów estetycznych i koniecznie na dużym ekranie.



web counter