Świat filmu, recenzje, opisy, wydarzenia - zapraszam na stronę dla miłośników X Muzy!
Blog > Komentarze do wpisu

RoboCop

reż. Jose Padilha

Nowa wersja "RoboCopa" Paula Verhoevena. Od premiery tamtego filmu minęło ponad 20 lat. Wielokrotnie przymierzano się do realizacji "RoboCopa" XXI wieku, ale dopiero teraz film ujrzał światło dzienne. Za kamerą stanął twórcą znakomitych "Elitarnych" Brazylijczyk Jose Padilha, a główną rolę powierzono znanemu z serialu "Dochodzenie" Joelowi Kinnamanowi.

Jaki jest ten nowy "Robo"? Moim zdaniem zupełnie przyzwoity. Reżyser wybrał bardziej trop obyczajowy, jego Alex Murphy po przebudzeniu jako RoboCop ma niemal pełną świadomość wydarzeń z przeszłości, tęskni za rodziną, wstydzi się swojej ludzkiej niedoskonałości, obawia się jak jego blaszany wizerunek przyjmie żona (Abbie Cornish) syn. Kiedy korporacja dowodzona przez Raymonda Sellersa (dawno niewidziany Michael Keaton) odkrywa te "słabości" zleca odpowiadajacemu za projekt doktorowi Nortonowi (Gary Oldman) odpowiednie przeróbki, tak by RoboCop był zimną maszyną do wykonywania rozkazów. Jednak Murphy nie zapomni do końca wszystkiego co się wydarzyło.

"RoboCop" Padilhy na celownik bierze korporacje OmniCorp, która chce zarobić krocie na zrobotyzowaniu służb policyjnych w całym kraju, musi najpierw przekonać do tego społeczność,  oraz media telewizyjne, które za wszelką cenę żądne są sensacji i newsów. Kolejne wydarzenia filmu niejako podsumowują fragmenty telewizyjnych programów prowadzonych przez Pata Novaka (Samuel L.Jackson). Film Padilhy stawia na wątki dramatyczne i obyczajowe. Reżyser stara się jednak nie zapominać, że przede wszystkim "RoboCop" jest akcyjniakiem, musi więc zapewnić widzom odpowiednią dawkę tzw rozpierduchy. I z tego zadania udaje mu się w miarę dobrze wywiązać.

Kinnaman przypasował mi jako nowy Robo, jak się tak dobrze przyjrzeć to choćby chłodnym spojrzeniem, czy charakterystyką głosu przypominał nawet trochę Petera Wellera. Nieźle wypadł Gary Oldman. Keaton zbyt często szarżował, przez co, jako główny czarny charakter prezentuje się mało przekonująco. Szkoda, że tak mało dostaliśmy Mattoxa, zabijakę OmniCorpu, w interpretacji Jackie'ego Earle Haleya. Kiedy tylko się pojawia kradnie pozostałym show.

Podsumowując - powrót "RoboCopa" na duży ekran nie był może wyjątkowo okazały, ale udało się zapewnić całkiem niezły poziom. A, że na całym świecie "Robo" sprzedał się naprawdę przyzwoicie, pewnie w najbliższych latach czekają nas kolejne odsłony.

Moja ocena: 4

poniedziałek, 14 kwietnia 2014, michal.broniszewski
Tagi: gary oldman

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/04/14 15:07:20
Niestety przegapiłem premierę w kinie i teraz czekam na premierę na blueray. Jestem fanem starej serii ale myślę (po przeczytaniu kilkunastu recenzji) że ta też da radę

--
Pozdrawiam - maszynybudowlane24h.pl/koparki
-
vascoimages
2014/04/15 10:01:15
Nic tylko czekać na kolejną odsłonę Rambo, Indiany Jones'a czy Terminatora
-
damianek69
2014/05/02 18:31:52
Tak właśnie ciągną na maksa teraz wszystkie klasyki z poprzednich lat. Teraz to jednak te klasyki po puszczeniu TAKICH nowości stracą smak. Kino teraz to totalnie wszystko robi na jedno kopyto :)



web counter