Świat filmu, recenzje, opisy, wydarzenia - zapraszam na stronę dla miłośników X Muzy!
Blog > Komentarze do wpisu

Szpieg (Tinker,Taylor,Soldier,Spy)

reż. Tomas Alfredson

http://1.fwcdn.pl/po/59/16/575916/7420847.3.jpg?l=1324613321000

Ktoś w internecie nazwał ten film produkcją ze starych,dobrych czasów. Myślę, że to całkiem trafne określenie. "Szpieg" to znakomite kino, fantastyczna gratka dla widzów, którzy cenią filmy w których liczy się coś więcej niż tylko efekty specjalne i pędząca z zawrotnym tempem akcja. Obraz Alfredsona to sensacyjna produkcja, która mimo, że trwa ponad dwie godzinny i zawiera niezliczoną ilość scen rozgrywanych właściwie w ciszy,elektryzuje od pierwszego kadru. Bohaterem "Szpiega" jest George Smiley (rewelacyjna kreacja Gary Oldmana), podstarzały agent brytyjskich służb specjalnych. Za pomocą minimalistycznych środków Oldman idealnie pokazał charakter tej postaci. Smiley większość lat swojego życia poświęcił na pracę w służbach. Nigdy nie doczekał się za to specjalnych wyróźnień od swoich mocodawców, mimo, że w tym co robi, jest najlepszy. Teraz musi odejść razem z szefem (John Hurt), bo minister planuje zmiany w strukturach MI6. W domu na George'a czeka jednak tylko nuda - bezsensowne patrzenie w telewizor, tęsknota za żoną, która odeszła i poranne kąpiele w basenie. Sensem jego egzystencji jest praca. Gdy wychodzi na jaw, że w najwyższych strukturach MI6 może znajdować się "kret" szpiegujący dla Rosjan, minister wyciąga Smiley'a z domu i powierza misję jak najszybszego odnalezienia wtyczki. Akcja filmu dzieje się w latach 70-tych, wojna szpiegowska trwała wtedy na dobre. Alfredson świetnie oddaje klimat tego okresu, poprzez scenografię, zdjęcia, nawet drobne detale. Oprócz wątku sensacyjnego, mamy tutaj też próbę analizy "drugiej strony" bycia szpiegiem, poświęceń jakich muszą dokonywać rządowi agenci, dla dobra ojczyzny. Reżyser nie koncentruje się tylko na Smileyu - świetny jest drugi plan. Dzięki znakomitym aktorom praktycznie każda postać w "Szpiegu" jest niezwykle interesująca i nabiera ogromnego znaczenia dla całości fabuły. Wystarczy wymienić tylko: Colina Firtha, Toby Jonesa, Toma Hardy czy znanego z "Sherlocka" Benedicta Cumberbatcha. Błyskotliwe kino, które polecam oglądać bardzo uważnie. Żeby w pełni poczuć charakter filmu i razem z Georgem Smiley'em odnaleźć "kreta", nie może Wam umknąć żaden szczegół. Bo też film Alfredsona jest jak praca Smileya.
Po prostu znakomity.


Moja ocena: 6


sobota, 14 stycznia 2012, michal.broniszewski

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
kaczy_mike
2012/01/15 00:38:18
Tak - to zdecydowanie produkcja warta uwagi, która jednak nie powaliła mnie na kolana, tak jak Ciebie.
Coś rzeczywiście jest w stwierdzeniu, że to film ze starych czasów. Tempo nie jest rozpędzone, a jednak udaje się reżyserowi utrzymywać, a nawet budować napięcie z każdą sceną. Dobrze się to ogląda, choć trzeba być prawdziwie skupionym.
No i wizja 'zwyczajnego', monotonnego i jednostajnego życia szpiega jest bardzo sugestywna.
Ciekawy to film. Po prostu! :)
-
Gość: Sara, *.internetdsl.tpnet.pl
2012/01/17 17:51:15
A mnie ta prostota scenariusza i reżyserii, całkowity brak efekciarstwa i podniesionej adrenaliny we krwi spodobał się najbardziej. Ten film właśnie tak, jak życie agenta na emeryturze, toczy się intensywnie, ale jakby we śnie. Swoim tempem. Mojej Mamie nie spodobał się zupełnie, Ja wyszłam może nie zachwycona, ale prawie ;)
-
quentiin
2012/01/17 18:05:36
Żeby [...] odnaleźć "kreta", nie może Wam umknąć żaden szczegół.

ROT13
Gnx cb cenjqmvr jlfgnepml emhpvć bxvrz an mnłąpmbal cemrm Pvrovr cynxng v jlpvątaąć javbfxv orm btyąqnavn svyzh
/ROT13

;)



web counter