Świat filmu, recenzje, opisy, wydarzenia - zapraszam na stronę dla miłośników X Muzy!
Blog > Komentarze do wpisu

Niezniszczalni (The Expendables)

reż. Sylvester Stallone

Film, który dla mnie, jak i pewnie dla większości widzów, miał byc swego rodzaju powrotem do czasów fascynacji kinem lat 80-tych, erą VHS-ów i takimi produkcjami jak "Rambo","Commando" czy "Zaginiony w akcji". I w sumie to zadanie udało mu się spełnic, bo "Niezniszczalni" są zrealizowani trochę w stylu klasyków kina akcji właśnie z lat 80-tych. Jednocześnie Stallone, który ma już 64 lata zapraszając na plan wielu kumpli, chciał złożyc hołd ich pracy. Gwiazdorzy pojawiący się w "Niezniszczalnych" mają za sobą długoletnią karierę, ale często są już raczej wyblakłymi gwiazdami, niż aktualnie pierwszoligowymi, jak chocby Dolph Lundgren czy Eric Roberts dla których występ w tak dużej produkcji powinien byc zdecydowanym wyróżnieniem. Jednak większosc z obsady "Niezniszczalnych" nie zamierza się poddawac i wciąż stara się walczyc w Hollywood o swoje miejsce - Mickey Rourke,Jet Li,Jason Statham czy sam Stallone. Sly zatrudnił też dwóch byłych gwiazdorów ukochanego przez Amerykanów zawodowego wrestlingu - Steve'a Austina i Randy'ego Couture'a. A w epizodzie pojawiają się też Bruce Willis i Arnold Schwarzenneger - zresztą w ogóle scena w kościele jest bardzo znacząca. Sly,Arnold i Bruce prowadzą rozmowę pozornie związaną z akcją filmu, ale tak naprawdę niejako podsumowującą ich kariery. Akcja "Niezniszczalnych" nie jest zbyt skomplikowana, ale też wiadomym było,że taka będzie. Grupa najemników nazywana Expendables podejmuje się najtrudniejszych i najbardziej niebezpiecznych misji. Najnowsze zadanie to zlikwidowanie niebezpiecznego dyktatora w Ameryce Południowej. Jak się okaże będzie to najcięższe wyzwanie z jakim mieli do tej pory do czynienia. Stallone nakręcił "Niezniszczalnych" bardzo sprawnie, realizacyjnie trudno mu coś zarzucic. Są fajne zdjęcia, efektowne sceny, a aktorzy w scenach walk naprawdę dają radę. Film daje widzom to czego oczekiwali - totalną rozpierduchę i to jest najważniejsze. Można byłoby się trochę poczepiac do kilku fragmentów czy słabości scenariuszowych,ale w sumie po co? Wiadomo jaki miał to byc film i takim się okazał. Dla mnie była to miła podróż w przeszłośc. Może jeszcze Stallone zaskoczy nas jakąś przyzwoitą produkcją zanim przejdzie na zasłużoną emeryturę. Jeśli nie, uznam,że "Niezniszczalni" byli godnym pożegnaniem.

Moja ocena: 4,5

sobota, 11 września 2010, michal.broniszewski
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/09/11 16:54:40
Ja nie rozumiem ludzi, którzy narzekają na ten film. PRzecież od początku było wiadome, jak będzie ten obraz wygladać.

Stallone jeszcze nie jedno nakręci. Ma przecież powstać "Expendables 2", a patrząc po wpływach z "jedynki", sequel powstanie na 99%. Jeszcze ma ochotę nakręcić nowe "Życzenie Śmierci".
-
2010/09/11 19:14:27
Narzekam na film, bo za mało właśnie tej totalnej rozpierduchy, i ujęcia walk są poprzycinane. Poza tym fajny film.
-
2010/09/12 19:22:29
a mi się podobał :D i to bardzo :)
Reklama na blogach - Blogvertising.pl

Szymon Szostok

web counter