Świat filmu, recenzje, opisy, wydarzenia - zapraszam na stronę dla miłośników X Muzy!
Blog > Komentarze do wpisu

Wilkołak (The Wolfman)


reż. Joe Johnston

http://gfx.filmweb.pl/po/26/14/322614/7317467.3.jpg?l=1266743629000

Miałem najpierw obejrzeć "W Chmurach" ale jakoś tak miałem większy nastrój na..."Wilkołaka". Film Joe Johnstona powstawał w wielkich bólach. Zmiany scenarzystów, producentów i innych ludzi z ekipy, dokrętki, dostawki. Coraz to nowsze i bardziej zaskakujące wieści dochodziły do nas z planu "Wilkołaka". No i niestety, tak jak się można było spodziewać nic dobrego z tego nie wyszło. Film daje się oglądać, ale z pewnością po takiej obsadzie i reżyserze, który lubi efekciarskie kino spodziewać mogliśmy się dużo więcej. Gdy w tajemniczych okolicznościach ginie brat Lawrence'a Talbota (Del Toro) ten wraca zza oceanu i przybywa do rodzinnej, szlacheckiej posiadłości na Wyspach Brytyjskich, w której sam został teraz jego ojciec (Hopkins). Lawrence'a o śmierci brata informuje jego ukochana Gwen (Blunt), która ma nadzieję, że Talbot pomoże jej w zdobyciu pełnej wiedzy na temat śmierci niedoszłego małżonka. Okazuje się,że brat Talbota został najpewniej zabity przez krwiożerczą bestią, przypominającą wilkołaka, której boi się całe miasto. Gdy Lawrence podczas poszukiwań, zostaje ugryziony przez bestię zaczną się z nim dziać dziwne rzeczy. Podczas pełni księżyca Talbot sam przemienia się w...wilkołaka, zabijając po drodze niewinne ofiary. W mieście szybko zjawia się inspektor Scotland Yardu (Weaving) - ma rozwikłać zagadkę masowych zabójstw, a jego główne podejrzenie trafia właśnie na Lawrence'a. Za to Talbot pomimo tych wydarzeń nie zamierza rezygnować z rozwikłania zagadki śmierci swojego brata. Aktorzy spisują się tutaj całkiem przyzwoicie, jednak film zawodzi w dynamicznych scenach akcji, pościgi za wilkołakiem, czy krwawe zabójstwa toczą się w ślimaczym tempie, są mało zaskakujące i słabo nakręcone. Zdjęcia, montaż to niestety minusy filmu Johnstona. Trudno się natomiast przyczepić do scenografii - bardzo fajnie oddaje klimat tego filmu. Rozczarował mnie także wątek romantyczny, Del Toro i Blunt wypadają w tych scenach zdecydowanie najgorzej. Jak dla mnie na ekranie jest też zbyt chaotycznie, widać, że film nie był kręcony jednym ciągiem, przez co jakość odbioru jest gorsza. Jednym słowem obejrzeć można - ale mogło być znacznie lepiej.

Moja ocena: 3
wtorek, 02 marca 2010, michal.broniszewski
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/03/02 23:59:23
Widzę, że ocena po przeliczeniu mniej więcej ta sama co u mnie :P
-
2010/03/03 21:11:16
moim zdaniem 3 to i tak za dużo :P
-
Gość: Bogusia, 89.25.149.25*
2010/06/04 09:43:48
muszę przyznać, że liczyłam na dużo więcej...
-
2010/06/04 14:48:39
no właśnie.Film niestety trzeba uznać za rozczarowanie.
Reklama na blogach - Blogvertising.pl

Szymon Szostok

web counter