|
Blog > Komentarze do wpisu
Pozdrowienia z Paryża (From Paris With Love)reż. Pierre Morel ![]() Idąc do kina na kolejny film Pierra Morela, twórcy "Uprowadzonej" liczyłem na co najmniej tak dobre kino jaką uraczył nas ten francuski reżyser w "Taken". Wszystko zresztą sprzyjało tutaj porządnej produkcji. Morel po sukcesie "Uprowadzonej" na całym świecie dostał na kolejny film znacznie większy budżet. Reżyser znowu bazował na historii napisanej przez Luca Bessona. Akcja toczy się w zawsze "życzliwym" kinu Paryżu, a główne role grają hollywoodzkie gwiazdy John Travolta i Jonathan Rhys-Meyers. Niestety żaden z tych elementów nie zadziałał. Opowieść Bessona przypomina klasy C, w ogóle nie trzyma się ładu i składu. Paryża nie widzimy specjalnie dużo, może oprócz w sumie niepotrzebnej sceny na wieży Eiffla. Większych pieniędzy na efekty też nie sposób dostrzec - raczej widziałem tutaj kino akcji z epoki VHS, a nie wysokobudżetowe kino akcji XXI wieku. Travolta gra głównie na szarży, próbuje zgrywać luzaka, który z zimną krwią eliminuje kolejnych przeciwników, stylizuje się na Bruce'a Willisa, nawet pod względem fryzury. Jednak w ogóle nic mu się nie udaje. Meyers jest zagubiony, nie bardzo wie jak odnaleźć się w sumie najważniejszej dla całego filmu postaci. Całość nakręcona jest chaotycznie, kompletnie nie dba się tutaj o detale, nieprawdopodobieństwo goni nieprawdopodobieństwo. Trudno nawet wspominać o akcji bo jest ona kompletnie bezsensowna. Gdyby chcieć skrócić to w kilku zdaniach to wyglądałoby mniej więcej tak: pracownik ambasady amerykańskiej w Paryżu James Reese (Meyers) potajemnie pracuje również jako agent rządu Stanów Zjednoczonych. Powoli pnie się w hierarchii wykonując coraz trudniejsze zadania. Najnowsze zlecenie ma mu zapewnić awans do pierwszej ligi. Reese musi pomóc rządowemu specjaliście od brudnej roboty Charlie Waxowie w poradzeniu sobie z groźnymi terrorystami. Reese jeszcze nie wie, że cała ta sprawa ma spory związek z jego życiem osobistym. Z kronikarskiego obowiązku trzeba odnotować udział naszej Kasi Smutniak - gra Caroline,dziewczynę Jamesa i wbrew temu co się spodziewałem jest jej na ekranie całkiem dużo. Smutniak niczym specjalnym się nie wyróżnia, ale i trudno jej coś narzucić. Miejmy nadzieję, że udział w "Pozdrowieniach z Paryża" zapewni jej angaż do kolejnych europejskich i amerykańskich produkcji. A ja liczę, że Morel wróci na właściwe tory swojej reżyserskiej kariery. Bo na ten film należy raczej spuścić zasłonę milczenia. Moja ocena: 1 piątek, 19 lutego 2010, michal.broniszewski
TrackBack
Komentarze
anilewe89
2010/02/19 23:22:17
A spodziewałam się dobrego kina po tym filmie... Po Twojej recenzji już się raczej na to do kina nie wybiorę :P
2010/02/19 23:28:46
Dzięki, nie idę :)
A jutro postaram się obrzydzić "Kołysankę". No chyba, że się zdziwię ;) 2010/02/20 01:38:12
Widzę, że mamy baaaaaaaaaaaaarrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrdddddddddddddddzzzzzzzzzoooooooooo odmienne zdania na temat tego filmu. Mi się cholernie podobał :P
2010/02/20 12:14:39
Widzę że bardzo surowa ocena.Osobiście nie widziałam jeszcze i nie mogę się wypowiedzieć.
Gość: Bogusia, 89.25.149.25*
2010/02/20 23:47:54
dzisiejsza recenzja Sary tego filmu - bezcenna :) Twoja także, oczywiście ;)
2010/02/21 19:07:06
Bogusia - he,he dzięki. Tak Sara podsumowała film krótko i treściwie:)
2010/02/21 20:01:56
No to byliśmy na różnych filmach :D Pomijam, że mi się zajebiście spodobał to w ogóle inaczej odczytałem ten film :D
2010/03/01 08:35:03
czyli trzeb obejrzeć i samemu się przekonać
PS. niestety już po zimowym wypoczynku (w tak krótkim czasie zapomniałem hasła do konta na BLOX) zaczął się nowy semestr więc będzie czas nadrobić zaległości :P 2010/03/02 10:15:28
too fast - tak najlepiej, bo jak sam widzisz opinie są bardzo sprzeczne:)
2010/03/03 21:23:14
no niestety Michale jak dla mnie zbyt surowa ocena. Film może nie powala ale porównując "Wilkołaka" i "Pozdrowienia z Paryża" to właśnie ten drugi jest lepszy i to o niebo lepszy ;) i oceniłbym zupełnie odwrotnie jak Ty :P
|
Reklama na blogach - Blogvertising.pl
|