Świat filmu, recenzje, opisy, wydarzenia - zapraszam na stronę dla miłośników X Muzy!
Blog > Komentarze do wpisu

Astro Boy


reż. David Boyers

http://gfx.filmweb.pl/po/36/26/143626/7314059.3.jpg?l=1264994854000

Wyprodukowany przez bankrutujące właśnie studio Imagi z HongKongu film animowany kompletnie nie przyjął się w polskich kinach, gdzie gości od kilku dni. "Astro Boy" jest moim zdaniem skierowany do widowni w wieku 10 i plus, stąd może małe zainteresowanie dzieciaków tym tytułem. Co ciekawe w oryginale, głosów bohaterom użyczyło sporo gwiazd m.in Nicolas Cage, Donald Sutherland, Kristen Bell i Bill Nighy. W polskiej obsadzie dubbingu już tyle znaczących nazwisk nie ma, w ogóle nasza wersja nie wypadła specjalnie dobrze. "Astro Boy" zaczyna się od dość smutnych wydarzeń. Jesteśmy oczywiście w przyszłości, w świecie, w którym nowoczesne miasto walczy z tzw "powierzchnią", a ludzie muszą współegzystować z robotami.Naukowcowi pracującemu dla prezydenta umiera syn. Załamany doktor Tenma postanawia stworzyć doskonałego robota, który będzie odwzorowanie jego syna, a dodatkowo Tenma wyposaży go w specjalny system obronny - niczym u superbohatera. Tenma nie potrafi jednak przystosować się do nowego syna, chce cofnąć całą operację. Astro, przypadkowo słyszy plany ojca i ucieka z domu. Gdy poznaje ludzkich przyjaciół, jeszcze nie wie, że to właśnie on będzie musiał uratować wszystkich mieszkańców przed śmiertelnym niebezpieczeństwem i jednocześnie doprowadzić do pojednania ludzi z robotami. Gdy oglądałem "Astro Boya" miałem wrażenie, że twórcy na siłę chcieli nakręcić połączenie "Supermana" z "Gladiatorem" w wydaniu animowanym, kompletnie nie przejmując się zasadami kierującymi światem kina animowanego. Z tego rozgardiaszu niewiele wyszło, dla dzieciaków film będzie zbyt poważny i ciężki, dla starszych widzów zwyczajnie nudny. Niczym specjalnym nie wyróżnia się też sposób realizacji, który niestety w porównaniu np z takim Pixarem wygląda jak styl lat 80-tych. Ogólnie - szkoda czasu.

Moja ocena: 2
wtorek, 09 lutego 2010, michal.broniszewski
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/02/10 08:43:04
Znasz jakieś strasznie opóźnione dzieci w rozwoju :) Co do braku "zainteresowania" filmem powodów są dwa - brak reklamy i brak znajomości tematu (to tak jakbyś np. w USA chciał zachęcić do obejrzenia filmu z Tytusem - chociaż jest tak marny, że powinien im się spodobać :) . Możesz mi wytłumaczyć: "kompletnie nie przejmując się zasadami kierującymi światem kina animowanego", jakie to są zasady?
-
2010/02/10 10:19:48
nie, dzieci akurat znam całkiem normalne:) chodzi o to, że jeśli film z założenia miał się sprzedać wśród najmłodszej widowni i to do niej był skierowany, to nie tylko brak reklamy i tematu decyduje, ale również fabuła i scenariusz filmu, która sorry jest skierowana do grupy co najmniej 10+, więc nie ma co się dziwić, że rodzice wolą zabrać dzieci na disneyowską Księżniczkę i Żabę, albo Planetę 51, gdzie jest fajny dubbing i znane nazwiska.Co do zasad, to film, który ma zarobić kasę na małych widzach, nie może być bajką w której pokazujemy śmierć, odrzucenie przez własnego ojca (jawne), czy wreszcie sceny walk rodem z animacji o Supermanie. To miałem na myśli, bo wiadomo że np Iniemamocni czy nawet Shrek łamią wszystkie schematy i są animacją uniwersalną, ale akurat Astro Boy był przedstawiany jako typowa bajeczka dla dzieci, przynajmniej w niektórych reklamach i zwiastunach.
-
2010/02/10 11:07:55
Moim zarzutem (może w końcu się zbiorę i sam napiszę tekst:) odnośnie wyższej grupy docelowej jest brak tłumaczenia wszelkich napisów w filmie i to podbija nawet grupę docelową wyżej niż sam wskazałeś :D BA! Nawet niektórzy dorośli znający angielski nie zdążyli połowy przeczytać (a ja musiałem się sprężąć tłumacząc małolatom:). Podeprę się bajkami Disneya - tam rzadko kiedy nie ma śmierci. W "Królewnie i żabie" również jest obecna i ginie zarówno i dobry (właściwie dwóch) i zły :) Mali widzowie nie są znowu tacy głupi (choć mają inną wrażliwość), rozumieją nawet trudniejsze filmy. Inna sprawa, czy dorośli powinni i chcą pokazywać im filmy, w których poruszana jest "zakazana tematyka". W hicie "Król Lew" wszystko krąży wokół życia i śmierci, podobnie jak "Gdzie jest Nemo". Tak więc zasada ta jest mocno naciągana. W filmach z mojego dzieciństwa adresowanych wówczas do mnie, też sporo bohaterów umierało. I filmy były kasowe.
Co do dubbingu "Astro Boy" ma fajniejszy niż "Planeta 51" :)
Oprócz kinowego zwiastunu w ogóle nie widziałem innych reklam. Pewnie jest tak jak mówisz.

Z drugiej strony jeśli będzie się unikać trudnych tematów w filmach dla dzieci, niekoniecznie z tej grupy tych szalejących na punkcie strażaka Sama, bo naczelnym zadaniem będzie ochrona ich młodych umysłów przed złem (nawet tym fikcyjnym) - to jako kinoman na starość będę strasznie cierpiał. Jako ludzie dorośli nie będą dawać rady obejrzeć jakiekolwiek filmu - chociaż z moich obserwacji już nie dają rady.

Btw. Znajomy nie pozwolił obejrzeć swoim dzieciakom "Iniemamocni" :) I nie był w tym odosobniony. Czyli w sumie to co się podoba dzieciom i ich rodzicom nie jest zawsze to samym :D

Btw2. Teraz rozumiem Twoją argumentację, nie mniej jednak nie zgadzam się z nią :)
Reklama na blogach - Blogvertising.pl

Szymon Szostok

web counter