|
Blog > Komentarze do wpisu
Harry Brownreż. Daniel Berber ![]() Michael Caine jest świetnym aktorem. Jest też aktorem moim zdaniem bardzo niedocenianym i często źle obsadzanym, ale tak naprawdę radzi sobie doskonale z każdą rolą. Tym razem Caine gra Harry Browna - byłego żołnierza, teraz spokojnego emeryta, który mieszka w niebezpiecznej dzielnicy brytyjskiego miasta. Żona Browna od kilku miesięcy ciężko choruje, leży w szpitalu, lekarze twierdzą, że zostało jej już niewiele czasu. Codzienny rytuał Browna to śniadanie, potem wizyta u żony, a na koniec kilka partyjek szachów w pobliskim pubie, ze swoim przyjacielem Leonardem. Świat Harrego zmieni się na wiadomość o śmierci małżonki. Zrozpaczony Brown nie może dojść do siebie. Kilka dni później Leonard zwierza mu się ze swoich obaw o własne życie. Prześladują go młodociani przestępcy. Następnego ranka policja informuje Browna o tym, że Leonard nie żyje. Został skatowany w przejściu podziemnym. Widząc nieporadność władz Harry Brown postanawia własnoręcznie dokonać zemsty na zabójcach Leonarda. Dzięki swoim umiejętnościom okaże się znacznie skuteczniejszy od policji. Fabuła jest prosta i przewidywalna, ale dzięki Caine'owi "Harry Brown" jest naprawdę solidnym kinem sensacyjnym. Film Barbera jest nasycony złem, większość scen nakręcono w nocnych plenerach, a patrząc na ulice, puby i inne zakamarki człowiek myśli sobie, że nigdy nie chciałby się w nich znaleźć. Można się trochę przyczepić do mocno przesadzonej końcówki, ale poza tym Barberowi udaje się umiejętnie podtrzymywać napięcie i zdecydowanie prowadzić akcję do przodu. Istotna dla całości jest również postawa policjantki-idealistki (Emily Mortimer), która w odróżnieniu od swoich kolegów z jednostki jako jedyna będzie chciała drążyć sprawę zabójstwa Leonarda do końca. To sprawi, że trafi również na trop Browna. Mocny film, z wyrazistą kreacją Michaela Caine'a. Mam nadzieję, że Caine nie będzie już do końca kariery grał tylko Alfreda i jeszcze co najmniej kilka razy uraczy nas równie interesującymi rolami jak w "Harry Brownie". Moja ocena: 4 czwartek, 21 stycznia 2010, michal.broniszewski
Tagi:
Michael Caine
TrackBack
|
Reklama na blogach - Blogvertising.pl
|
Bardziej myślę chodziło o zły dobór filmu, który nie daje wystarczającego potencjału. Albo inaczej - potencjał jest, ale nie przekłada się później na końcowy efekt.