|
Blog > Komentarze do wpisu
Głód (Hunger)reż. Steve McQueen ![]() Reżyserski debiut Steve'a McQueena powala. To kino trudne, przejmujące, momentami odrażające, ale kino, z którym po prostu trzeba się zapoznać. Film będzie krążył po Polsce, bo wytłoczono tylko 4 kopie, ale jak tylko będziecie mieć okazję - koniecznie idźcie do kina. "Głód" korzysta z prostych środków - przede wszystkim do widza przemawia tutaj obraz. Poza dwoma scenami w filmie pada tylko kilka słów wypowiedzianych z ekranu. Reżyser pozostawia interpretację, przemyślenia i wnioski dla nas. "Głód" opowiada o proteście głodowym, przeprowadzonym przez członków IRA przebywających w więzieniu w Irlandii Północnej. Osadzeni protestują przeciwko warunkom w areszcie i brutalnym traktowaniu ich przez strażników. My obserwujemy przebieg wydarzeń oczami głównego bohatera Bobby'ego Sandsa (doskonały Michael Fassbender), ale McQueen dokonuje sprytnego zabiegu początkowo pokazując sytuację innych więźniów, przez chwilę widzimy również jednego ze strażników szykującego się do pracy. Sands pojawia się dopiero w 1/3 filmu i wtedy kamera koncentruje się właściwie już tylko na nim. Wiele sygnałów McQueen wysyła widzom w detalach, na które początkowo możemy nie zwracać uwagi, a potem mają one ogromne znaczenie (jak choćby poranione pięści strażnika w pierwszej scenie filmu). Kluczowa dla całego kontekstu "Głodu" jest rozmowa Sandsa z księdzem, który odwiedza go w areszcie przed rozpoczęciem strajku. To tam Bobby wyjawia wszystkie motywy swojego działania, a my zdajemy sobie sprawę z tego jak przebiegała cała ta historia. Więźniowie w końcu osiągneli swój cel, ale dowiadujemy się o tym już z napisów końcowych. McQueen pokazuje poświęcenie ludzi dla wyższych idei i jednocześnie zwraca uwagę na to jak ciężko jest złamać człowieka przekonanego o swojej racji. Nawet przemocą. Warto zwrócić uwagę na rolę Fassbendera, który do występu w "Głodzie" schudł kilkanaście kilogramów - jest niesamowicie autentyczny, aż przerażający (pamiętam jak Christian Bale schudł do "Mechanika" czy Tom Hanks do "Cast Away", ale Fassbender jest jeszcze bardziej wychudzony). To kreacja, która wymagała ogromnego poświęcenia, oparta głównie na fizyczności. Ja już teraz zapisuję ją jako jedną z najwybitniejszych ról 2010 roku. "Głód" to film, o którym nie można zapomnieć, który wgniata w fotel. Zdecydowanie trzeba zobaczyć! Moja ocena: 6 sobota, 30 stycznia 2010, michal.broniszewski
TrackBack
Komentarze
Gość: Marcin, host-139-45.hstl3.put.poznan.pl
2010/01/30 19:33:00
Przyznam się że od czasu kiedy zaglądam na blok Michała coraz częściej zwracam uwagę na to co oglądam, pewnych filmów po prostu nie warto oglądać. Być może dlatego oglądam filmy powyżej oceny 3.5. Widząc tak pochlebną recenzję o tym filmie (a nie należy to do często spotykanych) musiałem go zobaczyć ;) Jak dla mnie jest bardzo ciężkim filmem który wymusił na mnie dużo przemyśleń i refleksji. Przez ok 1,5 godziny "Hunger" skupił całą moją uwagę na sobie. Na pewno jedna scena z tego filmu utkwi mi na bardzo długo w pamięci i gdy usłyszę po raz kolejny ten tytuł to właśnie moment gdy lekarz chcąc przykryć cienką pościelą ciało Bobbiego Sandsa umieszcza je pod metalowym szkieletem aby ciężar pościeli nie sprawiał mu bólu.
2010/01/31 12:53:32
dzięki za miłe słowa. Tak, to była jedna z najbardziej wstrząsających scen w filmie. Dla mnie straszny był jeszcze fragment, gdy do więzienia przyjeżdża oddział interwencyjny...
2010/02/01 15:19:03
Pełna zgoda z kolegą Marcinem, że dobre recenzje kuszą by obejrzeć dany film, ja też skusiłem się po przeczytaniu tutaj opisu "Głodu". Dalej już będzie polemika... Nie mówię, że to zły film, ale mnie zdecydowanie nie wgniótł w fotel. Tam jest taki fragment, zaraz po rozmowie Sandsa z księdzem, pani z offu oficjalnym tonem przemawia: "by grać być może ich ostatnią kartą, skierowali przemoc przeciwko sobie. Przez strajk głodowy do śmierci, bazując na najbardziej pierwotnych ludzkich uczuciach... POLITOWANIU". Otóż na tym politowaniu widza głównie też bazuje ten film, a pamiętajmy, że IRA często działała bardzo podobnie jak Al-Kaida i oglądając film starałem się o tym nie zapominać. Zresztą czy więźniowie nie prowokują w filmie strażników...
Fassbender dobry (w ogóle jest świetny), ale dla mnie aż takie poświęcenie dla roli, to już przekraczanie pewnych zdroworozsądkowych granic. Nie wiem jak przebiega taka dieta aktora, ale wygląda to strasznie. Na marginesie Bale w "Mechaniku" wcale nie był mniej wychudzony (nawet nie wiem czy nie bardziej). Też normalnie jest dużo lepiej zbudowany (mimo, że to było przed "Batmanem"), więc do zrzucenia miał jeszcze więcej kilogramów. |
Reklama na blogach - Blogvertising.pl
|