|
Blog > Komentarze do wpisu
Artur i Zemsta Maltazarareż. Luc Besson ![]() Niestety kontynuacja całkiem przyzwoitego romansu Luca Bessona z kinem animowanym rozczarowuje.W 2006 Besson zrealizował "Artura i Minimki" - film, który był udany połączeniem fabularno-animowanego kina dla dzieci i młodzieży, zresztą doskonale sprzedał się nie tylko we francuskich kinach, ale i w całej Europie.Besson wraz z producentami postanowił więc iść za ciosem i szybko zdecydował się na kontynuację losów Artura. Oglądając "Zemstę Maltazara" miałem przez cały czas wrażenie, że to zupełnie niepotrzebny przystanek przed zapowiadaną na 2010 rok ostatnią częścią "Artur i Wojna dwóch Światów". Przez 70 procent film obserwujemy jak Artur po otrzymaniu wiadomości od Minimków próbuje dostać się do ich świata, aby im pomóc. Gdy w końcu mu się udaje, przez kilka minut podróżuje ze swoim kumplem Maxem, by wreszcie dotrzeć do krainy Minimków. Tam nastąpi wymarzone spotkanie z księżniczką Selenią, a na ostatnie 10 minut filmu, pojawi się groźny Maltazar, który opowie wszystkim jak zaplanował tytułową zemstę. Nawet przy założeniu, że film Bessona jest przeznaczony dla najmłodszych widzów, wielokrotnie czułem się na seansie kompletnie zażenowany tym skokiem na kasę. Jeśli już Besson z ekipą chcieli przedłużyć historię o Arturze do trzech filmów, mogli przynajmniej sklecić sensowny scenariusz dwójki, tak byśmy nie musieli traktować jej wyłącznie jako przerywnik, przed "Wojną Dwóch Światów". Nie pomogła nawet przyzwoita polska wersja językowa. Wolę już chyba aby Luc Besson wrócił do kina akcji, a kręcenie bajek pozostawił jednak innym twórcom. Strata czasu. Moja ocena: 1,5 poniedziałek, 11 stycznia 2010, michal.broniszewski
Tagi:
Luc Besson
TrackBack
|
Reklama na blogach - Blogvertising.pl
|