Świat filmu, recenzje, opisy, wydarzenia - zapraszam na stronę dla miłośników X Muzy!
Blog > Komentarze do wpisu

Moja krew

reż. Marcin Wrona

http://gfx.filmweb.pl/po/41/90/434190/7292346.3.jpg?l=1255055224000

Wobec filmu Marcina Wrony oczekiwania były bardzo duże. Reżyser zbierał w swojej karierze wiele laurów kina niezależnego, teraz wszedł na obszar dużego kina, jego film pojawi się w szerokiej dystrybucji już w lutym przyszłego roku. Główną rolę gra Eryk Lubos, który niedawno został przecież laureatem nagrody imienia Zbyszka Cybulskiego. "Moją krew" najłatwiej będzie chyba reklamować jako naszą wersję "Zapaśnika", choć tematycznie jest może trochę róznic pomiędzy tymi tytułami, ale więcej jednak moim zdaniem podobieństw. Niestety polska wersja okazała się dużo gorsza od filmu Arronofsky'ego. Młody,utalentowany bokser Igor (Lubos - rzeczywiście najmocniejszy punkt filmu) właśnie dowiaduje się,że jest umierający. Nie potrafi poradzić sobie z tą wiadomością, wizja zakończenia kariery jest dla niego przerażająca, próba odzyskania dawnej ukochanej też się nie udaje. Były, najlepszy przyjaciel nie chce go widzieć. Igor znajduje jednak cel, dość kontrowersyjny. Postanawia pozostawić po sobie potomka. Do tego celu musi tylko znaleźć kobietę, która zgodzi się urodzić mu dziecko. Wybór Igora pada na atrakcyjną Chinkę (Luu De Ly), która przebywa w Polsce nielegalnie. Za spełnienie prośby Igor proponuje jej związek małżeński, który pozwoliłby dziewczynie uzyskać wszystkie potrzebne papiery i rozpocząć nowe życie. Ta przypadkowa i ułożona znajomość niespodziewanie przerodzi się w coś głębszego i specjalnego. Temat "Mojej Krwi" jest oryginalny i odważny. Czegoś mi jednak zabrakło, akcja w wielu momentach za bardzo hamuje, koncentrując się na w sumie niepotrzebnych wątkach, oddalając jednocześnie od początkowej idei. Film Wrony to przecież przede wszystkim opowieść o człowieku na zakręcie, który musi totalnie przewartościować swoje życie, ale nie do końca jest w stanie. Lubos w roli głównej szaleje, ale Wrona podsuwa mu w scenariuszu wiele pułapek, które sprawiają,że dylematy Igora stają się dla widza nie do końca czytelne. Pozostali aktorzy w filmie są niestety tylko cieniem Pana Eryka i przez to też opowieśc traci na wiarygodności. Nie wiem,może zbyt wiele oczekiwałem, ale z drugiej strony była przecież szansa na film wielki, a wyszedł tylko średni. Ciekawostka na koniec - rolę trenera Igora gra tutaj były kickbokser, bardzo kiedyś w Polsce popularny Marek Piotrowski. To jego filmowy debiut.

Moja ocena: 3,5
sobota, 12 grudnia 2009, michal.broniszewski
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Reklama na blogach - Blogvertising.pl

Szymon Szostok

web counter