Świat filmu, recenzje, opisy, wydarzenia - zapraszam na stronę dla miłośników X Muzy!
Blog > Komentarze do wpisu

Avatar


reż. James Cameron

http://www.start-news.com/images/New%20Avatar%20Poster%20Featuring%20Zoe%20Saldanas%20Navi.jpg

Gdybym był Jamesem Cameronem z pewnością też wybrałbym taki film na powrót po 12 latach do kinowej reżyserii. "Avatar" jest filmem, w którym Cameron od podstaw wykreował swój własny,wizualnie olśniewający świat, który pozytywnie poraża widza właściwie od pierwszych kadrów. Zdecydowanie zalecam oglądanie w technologii 3D, jeśli zdecydujecie się na tradycyjną wersję z 35 mm naprawdę sporo stracicie. Z pewnością "Avatar" był najbardziej oczekiwanym filmem tego roku. Kolejne,szokujące doniesienia z planu,potem umiejętnie podgrzewanie napięcia przed premierą, zapowiedzi mówiące o filmie, który zrewolucjonizuje myślenie o współczesnym kinie. To wszystko sprawiło, że Cameron ustawił sobie poprzeczkę bardzo,bardzo wysoko. Jednak moim zdanie podołał zadaniu. Mimo,że "Avatar" trwa 162 minuty, nie chciałem aby projekcja się kończyła. Chciałem pozostać na planecie Pandora wraz z bohaterami. To niesłychane, jak mimo ewidentnych scenariuszowych dziur Cameronowi udało się wizualną warstwą filmu stworzyć prawdziwą magię, sprawić,że nie myśli się o błędach czy niedociągnięciach fabuły, chce się tylko poznawać kolejne losy bohaterów i być z nimi jak najdłużej. Cameron wymyślił Pandorę - planetę,którą zamieszkuje rasa Na'Vi oraz wiele innych przedziwnych zwierząt i roślin. Pandora posiada fantastyczną kolorystykę, która poznajemy dzięki wyobraźni reżysera i jego ogromnej dbałości o detale. W 3D dostrzegamy najmniejsze szczegóły ukazujące się w drugim czy trzecim planie. Cameron zadbał też o odpowiednią historię Na'Vi. Te niebieskie istoty przewyższające ludzi jak się okazuje, nie tylko wzrostem i siłą, żyją w zgodzie ze swoją planetą, kierując się żelaznymi zasadami, pielęgnując wiarę i kulturę obecną w ich życiu od wielu lat. Warto zwrócić uwagę właśnie na fragmenty filmu, w których Cameron przybliża nam codzienność Na'Vi - to naprawdę olśniewające fragmenty. "Avatar" jest oparty na obecnym w kinie od dawana elemencie - kiedy na rdzenną kulturę przypuszczają atak żądni władzy,zysków, terenów itp ludzie. Tutaj jest podobnie. Wyposażeni w materiały wybuchowe i nowoczesną broń oddziały atakują broniących Pandory Na'Vi, których orężem są noże i łuki. Może dwa słowa o głównym bohaterze i akcji. Jake Sully (całkiem niezły i wreszcie zaprzeczający opiniom o "drewniactwie" Sam Worthington) były marine, który porusza się na wózku inwalidzkim, przybywa na Pandorę by wziąć udział w specjalnej misji. Od dłuższego czasu prowadzone są tutaj badania, mające na celu poznanie cywilizacji planety, mają one charakter wyłącznie naukowy. Laboratoria ludzi wyhodowują swoje awatary - identyczne jak Na'Vi ciała, w które wchodzą członkowie misji, podłączając się do specjalnych urządzeń. Dzięki temu mogą swobodnie poruszać się po Pandorze. Podobne zadanie otrzymuje Jake. Gdy przypadkowo znajdzie się w niebezpiecznej sytuacji ratuje go Neyitri (Zoe Saldana), waleczna córka wodza Na'Vi. Zaintrygowana Jakiem Neyitri wprowadza go do osady swojego plemienia. Gdy dowiadują się o tym przełożeni Sully'ego nakazują mu wejść w struktury Na'Vi, poznać ich zwyczaje, zostać jednym z nich - po to aby namówić ich do opuszczenia swoich terenów. Jak się okaże Na'Vi żyją na ogromnym złożu pewnego materiału, na którym zależy osobom finansującym cały projekt badań na Pandorze. Jeśli Na'Vi odmówią "wyprowadzki" zostaną do niej zmuszeni siłą. Jake, który z każdym dniem coraz bardziej fascynuje się nowym światem i powoli zakochuje się w Neyitri stanie w obliczu strasznego dylematu. Cameron nawiązał także do tradycyjnych westernów (czy fabuła nie przypomina Wam w wielu momentach "Dances With Wolves" Costnera?) i do gatunków takich jak melodramat czy nawet kino romantyczne. Wszystko to stworzyło trochę zbyt mocno zmiksowaną mieszankę, ale to co widzimy rekompensuje moim zdaniem dosłownie wszystkie słabości "Avatara". Weźmy prawie 40-minutową końcową batalię o Pandorę - każda scena robi w niej wielkie wrażenie. To napewno film, o którym będzie się mówiło jeszcze bardzo długo i analizowało na sto różnych sposobów. Znajdą się pewnie i tacy, którzy całkowicie "Avatar" zjadą. Ja jednak twierdzę,że takiego filmu w kinie jeszcze nie było. Nie jest wolny od słabości, ale jest perfekcyjny technicznie i wizualnie. Dorównanie Cameronowi pod tym względem będzie trudnym zadanie i dlatego właśnie daję "Avatarowi" najwyższą ocenę. Polecam zanurzenie się w ten świat - pozwala oderwać się od rzeczywistości na dłużej niż 162 minuty.

Moja ocena: 6
poniedziałek, 28 grudnia 2009, michal.broniszewski
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/12/28 20:19:54
To mnie trochę wkopałeś, mistrzu:P Przeglądam waśnie stronki z moją dziewczyną i jak weszliśmy do Ciebie, to jej się oczy zaświecił, gdy przeczytała tą reckę. I teraz nie mam wyjścia. Musze iść do kina. Ona lubi takie filmy, a na razie udawało mi się ją powstrzymywać od seansu "Avatara":P Ale cóż, jakoś przeboleję. Ale bojkot prawie mi się udał:P

Pozdrowinia
-
2009/12/28 23:21:49
Hm, no kurcze, a mnie jakos "Avatar" w ogole nie kreci, chociaz widze jakies drobne podobienstwa miedzy najnowszym filmem a "Odchlania", ktora bardzo lubie. Na pewno sukces kasowy, jak w przypadku nieszczesnego "Titanica".
-
2009/12/29 09:17:29
Recenzja niemal tak długa jak film, ale trudno się od niej oderwać. Z jednym zdaniem sie nie zgadzam "Laboratoria ludzi wyhodowują swoje awatary - identyczne jak Na'Vi ciała" albo miałam omam wzrokowy albo istniała pewna różnica. Zadanie dla Ciebie to odkryć na czym ona polegała :)
-
2009/12/29 10:43:54
Quentinho - a widzisz:)teraz już się nie wybronisz, nawet przed wersją 3D:))
Ania - naprawdę warto obejrzeć. Wg mnie lepszy niż Titanic, choć to przecież zupełnie inne gatunki.
Agata - kurcze, chyba mam teraz małą zagwozdkę w umyśle..bo nie wiem:( proszę o małą podpowiedź:)
-
2009/12/29 14:19:09
Chodzi o fizjologię. Krzyżówki miały czegoś więcej. Jeden element :) Widoczny.
Raczej się nie mylę, zwróciłam uwagę przypadkiem a później szukałam potwierdzenia.
Czy ktoś to jeszcze zauważył?
-
2009/12/29 19:36:07
Cóż. W paru przypadkach nasze gusta się totalnie rozjeżdżają. Z "Avatarem" jest tak samo:P
-
2009/12/30 20:48:31
No nie serio niczym nie daje się tego filmu obronić. Wizualnie olśniewano mnie niejednokrotnie ale nie - wszystkie te fluorestencyjne kwiatki są jakieś mało cudowne tym razem końcowa 40 minutowa batalia jest równie przewidywalna jak końcówki filmów Disneya. Poza tym moim zdaniem nie ma w tym filmie czego analizować bo wszystkie wątki są ściągnięte z innych filmów a nie tylko z Tańczącego z Wilkami.
-
2009/12/30 21:21:07
Nawiązania do innych filmów, to chyba nie zarzut... Po prostu intertekstualność, że się tak troszkę powymądrzam. A to np. jeden z głównych atutów filmów Tarantino, czy choćby serii Shreka (pomijam już wiele innych animacji, które odniosły sukces w ostatnich latach). O "Avatarze" póki co się nie wypowiadam, ale na mojej liście "wybieram się do kina" jest to teraz absolutny nr 1. Mam nadzieję, że obejrzę go tuż po Nowym Roku. No i koniecznie w 3D, bo osobiście bardzo cenię ten wynalazek, choć na pewno nie porzucę dla niego "klasycznych" seansów kinowych, czy domowych.
A propo Nowego Roku... To życzę Wam Wszystkiego Dobrego
-
2009/12/31 00:46:53
Tyle, że Tarantino tworzy arcydzieła używając odniesień do kina klasy B-C, a Cameron zżyna z arcydzieł światowego kina praktycznie wszystko i wychodzi kupa:P
-
2009/12/31 01:25:44
Nie oceniam, bo jeszcze nie widziałem, ale wspomniane animacje też robią podobnie. Idąc oczywiście bardziej w stronę dobrego humoru.
Tarantino to tych odniesień ma nawet więcej (też prywatnych). W sumie nie znając choćby tego filmowego kontekstu, trudno oglądać jego filmy. Ostatnio nawet musiałem tłumaczyć skąd w "Bękartach wojny" nagle taka "prezentacja z podpisem" Sierżanta Hugo Stiglitza. Oglądamy film i z kobiecych ust pada głośne: "a cóż to do cholery ?!" - "a to jest właśnie cały Tarantino..." ;)
-
2009/12/31 02:04:27
Dobre, dobre :P To ja tak nie mam:P Moja kochaniutka też kocha Tarantino:P I zapewne to też nam pomogło się zejść ze sobą:P
-
2009/12/31 09:45:25
Tarantino zdecydowanie ma więcej odniesień w swoich filmach niż Cameron.
Ja tam Avatara będę bronił, zresztą wszystko co czułem po seansie napisałem w recenzji.
Fajnie,że ten film wywołuje taką burzliwą dyskusję, bo przecież o to w kinie chodzi - każdy ma prawo do swojego zdania na temat danego tytułu. Avatorowi z pewnością zaszkodziły oczekiwania - reklamy zapowiadające film wszechczasów wpłynęły zdecydowanie na nastawienie widzów przed pójściem do kina. Potem bywa już różnie, jedni są zachwyceni,inni kompletnie rozczarowani.
-
2009/12/31 14:55:43
Ale tak samo było z "Bękartami Wojny". Przecież był reklamowany jako film wojenny. A potem pare zonków ludzie mieli. Jednak, co bardziej inteligenti wiedzieli, że Quentin nie stworzy czegoś a'la "Szeregowiec Ryan". I nie stworzył, a na dodatek zaszokował wszystkich końcówką filmu. A w "Avatarze" żadnego szoku fabularnego nie zauważyłem:P Ale już tak się nie będę czepiał Camerona. "Transformers 2" było gorsze :P
-
2009/12/31 15:19:51
Istnieje różnica między Tarantino który bierze znane nam z innych filmów postacie wątki i toposy po czym miesza je tak że powstaje zupełnie nowa jakość - to jest intertekstualność i intelektualna gra z widzem ( niezależnie od płci!). Tarantino zmusza nas do tropienia swoich nawiązań do oglądania tego co znamy tak jakbyśmy widzieli to po raz pierwszy. Cameron nie wnosi żadnej nowej jakości - bierze jedynie wypróbowane schematy i nic nowego do nich nie wprowadza - nawet nie mruga do nas okiem by dać nam znać że owe nawiązania są zamierzone i że pragnął byśmy zakosztowali jeszcze raz banału. Stąd mój zarzut do Avatara no a poza tym jak chce się zmienić historię filmu to trzeba jednak odrzucić schematy i wnieść jakąś nową jakość. Tak ze zwykłej przyzwoitości
-
2009/12/31 17:40:24
Dla mnie "Avatar" jest jednym z rozczarowań roku. Jakoś nie budzi mojego zachwytu sztucznie wyczarowany świat świecidełek i bijących po oczach kolorów. Wszystkie te cudeńka kojarzyły mi się niestety z kiczowatą estetyką bazarowych suwenirów. Co z tego że ładniutkie, skoro brak im duszy? Jak bajecznie kolorowy landszafcik, który w pierwszym momencie zachwyca feerią barw i dopieszczeniem detali. To ja dziękuję, wolę 'chropowatego' van Gogha.

No i poza tym, cóż, fabuła jest żenująco infantylna i boleśnie schematyczna. Trailer zdradza 90%, reszty można się domyślić. Żadnych intrygujących zwrotów akcji, dobro jest dobre, zło jest złe i to złe w najbardziej stereotypowej formie (ach, ten okropny, zdemoralizowany do cna pułkownik, twardy 'madafaka'). Aktorzy nie starają się tchnąć choćby minimum życia w swoje postacie (może poza Ribisim), a Sam Worthington po dwóch filmach, w których go widziałam (poprzednio "Terminator: Ocalenie") zaczyna mnie irytować samym swoim wyglądem. Gdyby to był film 2D, wyszłabym z kina po półgodzinie.
-
2010/01/02 12:16:36
aniaposz-witam na blogu:) co do Wothingtona to akurat wg mnie wypadł lepiej niż w Terminatorze. Generalnie jednak z taką mimiką, wielkiej kariery nie zrobi:) Aż się boję bo zaczyna pojawiać się w największych produkcjach, w kwietniu zobaczymy go przecież w "Clash of the Titans". Co do innych aktorów w "Avatarze" to oprócz Ribisiego wyróżniłbym jeszcze Signourey Weaver.
-
2010/01/02 14:30:38
Dla mnie pozostanie Marcusem Wrightem:P Ja jeszcze wyróżniłem Michelle Rodriguez, któa co prawda zawsze gra tak samo, ale jako twarda laska sprawdza się idealnie.
-
2010/01/02 17:15:06
Co by kto nie mówił, dla mnie "Avatar" był cudowny i mogłabym iść na niego do kina po raz kolejny i kolejny gdyby mi tylko ktoś bilety fundował :)
-
2010/01/02 17:45:39
Na temat jakiego innego filmu było ostatnio tyle komentarzy... Dobrze, że ten wpis przeskoczył na drugą stronę, bo ta dyskusja nie ma sensu. Choćby nie wiem co, jedni nie przekonają drugich, a argumenty są już czasami tak naciągane... Na innym fajnym blogu... poszło to już w takie wzajemne obrażanie, że nawet nie chce się tego czytać.
Przy całym szacunku do dużej wiedzy "Ratyzbona" nie piszmy tak, jakby TYLKO Tarantino miał patent na wspomnianą "intertekstualność". Ja podałem go jako jeden z wielu przykładów, a też przykład WYJĄTKOWY i SPECYFICZNY, bo to jednak jest kino autorskie. Oglądasz i jeśli nie znasz wielu kontekstów = nic nie "kumasz". Też uwielbiam jego gry z widzem, ale nie uważam, że Ci, którzy ich nie znają, czy nie lubią są gorsi. Po prostu bardziej mogą ich bawić gry z widzem Camerona, czy wielu wielu innych.
P.S.
"Tarantino który bierze znane nam z innych filmów postacie wątki i toposy po czym miesza je tak że powstaje zupełnie nowa jakość - to jest intertekstualność....
A zatem pytam to i tylko to jest, tak... ? Totalna bzdura.
Pozdrawiam
-
2010/01/03 01:20:44
Dzisiaj widziałam. Jest spektakularny i podziwiam wyobraźnię twórcy. Szkoda mi jednak, że tak spektakularnemu przełomowi w kinematografii towarzyszy tak banalna fabuła. Pewnie dlatego nie lubię Camerona. Choć obrazki i kolory są fantastyczne i napawające optymizmem. Sceny modłów mnie absolutnie rozwaliły.
-
2010/01/03 12:13:33
Czy ktoś potrafi odpowiedzieć na moją zagadkę?
-
2010/01/03 13:26:25
mariusz - to prawda, każdy ma prawo do swojej opinii na temat tego filmu i taka megaprodukcja jak "Avatar" zawsze będzie dzieliła widzów. Ale właśnie - przy jakim innym filmie w ostatnich miesiącach było tyle różnych komentarzy i opinii? To też moim zdaniem plus filmu Camerona, że wywołuje tak burzliwą dyskusję. Oczywiscie ważne, by przekonywać się rzetelnymi argumentami, a nie obrazami (zajrzałem do Quentinha i rzeczywiście za daleko to już poszło)
anilewe89- tak jak napisałem w recenzji, ja czułem coś podobnego, chciałem aby ten film trwał jeszcze bardzo długo.
froasia-zgadzam się, kolorystyka jest olśniewająca
agata744- właśnie zauważyłem,że nikt nie podjął się rozwiązania...:) ja nie miałem kiedy przyjrzeć się ponownie u siebie w kinie, a miałem taki zamiar bo mnie zaintrygowałaś tą zagadką,więc poddaję się i proszę o podanie rozwiązania:)
-
2010/01/04 09:11:55
Policz palce.
-
2010/01/05 08:50:59
Kurcze rzeczywiście więcej:)
-
2010/01/05 18:01:30
Ha! :)
-
2010/01/06 10:23:44
Lepiej późno niż wcale... Jak już pisałem chwilkę wcześniej u Quentinho:
Dla mnie ani nie jest źle, ani nie jest jakoś super. Mile spędzone blisko 3h, ale nie sądzę żeby to był film przełomowy. Przede wszystkim nie wykorzystuje w pełni 3D. W wielu miejscach nie czułem się tak, jakbym tam był, a bardzo tego chciałem. Np. od latania w "Opowieści wigilijnej" bolała mnie aż głowa, a tutaj... Wiele rzeczy dość płaskich i nie tak "prawdziwych", jak choćby ten słodki kotek na trailerach "Alicji w krainie czarów". Oczywiście było też wiele scen bardzo ładnych, czy nawet pięknych.
A Worthington wcale nie jest taki zły, koleś ma fajny głos. Plusem 3D jest też to, że ci aktorzy (głównie po nim to widać) nie wygladają jak z obrazka. Raczej coś jak spotkani na ulicy, z wszystkimi widocznymi wadami.
-
Gość: , ipt-waw-onet.plwaw.energis.pl
2010/01/25 20:42:02
palce... a ludzie niektózy na widowni się śmiali że rysownicy nie wiedzieli ile palcy mają rysować :D
-
Gość: Ziom, nat-ks-196-60.globalconnect.pl
2010/03/26 20:00:47
Co wy gadacie avatar jest super i karzdy moze sie wypowiedziec na swuj temat ale moim zdaniem avatar jest najleprzy z filmow jakich oglondalem

ps sorry za literówki
-
2010/12/28 22:29:10
Nareszcie obejrzałam ten film,uważam że efekty specjalne były niesamowite.
Reklama na blogach - Blogvertising.pl

Szymon Szostok

web counter